2 Following
stupididea

stupididea

Currently reading

The Golden Notebook
Doris Lessing
The Luminaries
Eleanor Catton
Lód
Jacek Dukaj
O pięknie
Zadie Smith
Luminarze
Eleanor Catton
Londyn NW
Zadie Smith, Jerzy Kozłowski

Wywiad z wampirem

Wywiad z wampirem - Anne Rice Zupełnie nie odpowiadał mi styl pisarki, na dużo patosu i wielkich słów. Próbowałam czytać dwa razy i w obu przypadkach utknęłam gdzieś w połowie, nie mogąc zmusić się do dalszej lektury. Wcześniej widziałam film, który nie zachwycił mnie, ale wydał się sporo lepszy od książki.

Ślepy zabójca

Ślepy zabójca - Margaret Atwood Bardzo misterna narracja, dzięki której prosta historia niesamowicie wciąga czytelnika.

Portret Doriana Graya

Portret Doriana Graya - Oscar Wilde Absolutne arcydzieło. Niepoprawna politycznie, bezpruderyjna, co drugie zdanie tej książki to gotowy aforyzm, ale absolutnie to nie razi; co więcej, czytając co chwila miałam odczucie "prawdziwe, ale nie byłabym w stanie tego tak dobrze wyrazić". Ta książka dzisiaj jest odważna, w czasach Wilde'a była rewolucyjna.

Pani Dalloway

Pani Dalloway - Virginia Woolf Jedna z moich ukochanych książek, ma niesamowity klimat. Czasem czytam sam początek - opis spaceru Clarissy na poprawę nastroju.

Opactwo Northanger

Opactwo Northanger - Jane Austen Świetna parodia powieści gotyckich, bohaterka jest idealna - młoda, naiwna, uroczo prostolinijna. Książka jest naprawdę zabawna, choć wątek romansu niespecjalnie mnie przekonał. Warto przeczytać, aby poznać zupełnie inną Austen.

Miłość w czasach zarazy

Miłość w czasach zarazy - Gabriel García Márquez Moja ulubiona powieść Marqueza, zupełnie nie rozumiem popularności "Stu lat samotności" skoro ten sam autor napisał to arcydzieło. Uwielbiam, jak autor przeciwstawia wielką, dramatyczną miłość zwykłemu życiu, szarej, ale stabilnej i w gruncie rzeczy szczęśliwej codzienności i pozwala bohaterce wybrać to drugie. Książka jest świetnie napisana i niesamowicie wciąga. Gorąco polecam.

Kuzynki

Kuzynki - Andrzej Pilipiuk Kiepski pomysł, nudna historia i do tego źle napisana - serdecznie odradzam.

Krzyżacy

Krzyżacy - Henryk Sienkiewicz Męczarnia z gimnazjum, gdy jeszcze byłam na tyle młoda i obowiązkowa, że czytałam lektury nawet, jeśli co 10 minut miałam ochotę rzucić nimi o ścianę. Nudna historia, niedorzeczni bohaterowie i przyciężkawy styl Sienkiewicza. A potem pisanie charakterystyki porównawczej Jagienki i Danusi, brrr. Gorąco odradzam.

Kobiety i Władza

Kobiety i Władza - Magdalena Środa Lektura obowiązkowa dla wszystkich, zwłaszcza kobiet, którym wydaje się, że feminizm jest zbędny w dzisiejszej Polsce. Bardzo ciekawie napisana, postulaty są dobrze uargumentowane; wydaje mi się, że żaden racjonalnie myślący człowiek nie może po przeczytaniu tej książki potępiać feminizmu jako takiego, nawet, jeśli nie zgodzi się z poszczególnymi tezami. Magdalena Środa walczy ze stereotypami, zwraca uwagę na problemy, o których prawie nie mówi się publicznie, a które dotykają ogromne rzesze społeczeństwa. Autorka nie ukrywa przy tym swoich poglądów politycznych, ale dzięki temu nie możemy oskarżać jej o manipulację i próbę przemycenia polityki tylnymi drzwiami.<br /> Nie jest to książka wysuwająca wywrotowe postulaty, choć w naszym kraju krytyka patriarchalnego porządku i rządów kościoła może niestety być tak oceniana. Gorąco polecam wszystkim, zwłaszcza krytykom feminizmu - jeśli dyskusja ma być prowadzona na jakimkolwiek poziomie merytorycznym, należy przecież poznać argumenty przeciwnika.

Grzeszne Rozkosze

Grzeszne Rozkosze - Laurell K. Hamilton Liczyłam, że skoro bohaterka zawodowo zabija wampiry, to książka będzie niezłą odtrutką na powieści zmierzchopodobne. Niestety, jeden opis czarującego wampira o seksownym imieniu Jean-Claude rozwiewa wszelkie nadzieje. I co z tego, że bohaterka ma jaja i cięty język, jeśli od początku książki wiemy, do czego to wszystko zmierza.

Faworyty władców Francji

Faworyty władców Francji - Jadwiga Dackiewicz Znalazłam tą książkę na półce jeszcze w gimnazjum i niesamowicie mnie wciągnęła. Nie wiem, co o tym zadecydowało, może lekki styl autorki, może tematyka - niby historia, ale widziana z drugiej strony. W każdym razie wracałam do tej książki jeszcze parę razy i przez jakieś dwa lata poważnie zainteresowałam się historią Francji (mając niesamowitą satysfakcję, gdy w tych poważnych książkach znajdowałam odniesienia do tytułowych faworyt Dackiewicz). Bardzo ciekawy temat, fascynujące życiorysy, polecam.

Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło?

Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? - Philip G. Zimbardo Ta książka naprawdę zmieniła mój punkt widzenia na wiele zachowań ludzkich. Bardzo, bardzo gorąco polecam.

Dziwne losy Jane Eyre

Dziwne losy Jane Eyre - Charlotte Brontë Nie pasuje mi zupełnie styl Bronte i klimat powieści, bohaterowie są nierealni, tajemnica wydumana i w efekcie tego wszystkiego wydarzenia w punkcie kulminacyjnym wydały mi się groteskowe i zwyczajnie śmieszne - ta książka przypomina wprawkę dziewiętnastowiecznej pensjonarki. Podobne odczucia miałam czytając powieści gotyckie Radcliffe, w których na każdej stronie pojawiała się wariacja słowa "melancholia". A może po prostu książka się zestarzała, w końcu niewiele powstaje dzieł prawdziwie uniwersalnych.

Droga do szczęścia

Droga do szczęścia - Richard Yates Genialnie ukazany rozpad małżeństwa, rozpaczliwe próby znalezienia jakiś wspólnych celów przez dwoje ludzi, którzy po latach zdali sobie sprawę, że nic ich już nie łączy. I zderzenie z rzeczywistością, że niczym nie różnią się od pogardzanych przez nich nudnych małżeństw z przedmieść. Gorąco polecam film, chyba jeszcze lepszy niż książka.

Diuna

Diuna - Frank Herbert Zupełnie nie zrobiła na mnie wrażenia. Byłam nastawiona bardzo pozytywnie, lubię fantastykę, a "Diunę" opisywano w samych superlatywach. Niestety, cała historia wydała mi się zbyt prosta, postaci zbyt czarno-białe, świat zupełnie mnie nie zainteresował i dokończyłam tylko dlatego, żeby móc z czystym sumieniem powiedzieć, że nie rozumiem fenomenu "Diuny". Z ciekawości, czy będzie lepiej, przeczytałam jeszcze dwa kolejne tomy - było gorzej.

A Dance With Dragons

A Dance With Dragons - George R.R. Martin Nie będzie w tej opinii spojlerów dotyczących konkretnych rzeczy, które się wydarzyły. Ale nie mogę nie napisać, co się nie wydarzyło w "A Dance with Dragons". Mianowicie przez 1040 stron książki nie wydarzyło się prawie nic. Jeśli jakiegoś bohatera koniec poprzednich tomów zastał w podróży, to możecie z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością założyć, że w ADwD do celu nie uda mu się jeszcze dotrzeć. Jeśli ktoś płynie, to najpierw nie będzie mógł znaleźć statku, a potem zatrzyma go sztorm; w wersji lądowej - śnieżyca. Nielicznym szczęśliwcom, którzy gdzieś dotrą nie uda się nic osiągnąć. A Daenerys będzie siedziała w swoim kochanym Meereen i bawiła się w nieudolne nim rządzenie. Poznacie za to liczne gatunki wina, które piją bohaterowie, dowiecie się skąd pochodzą i jaki mają smak. Znajdziecie szczegółowe opisy garderoby bohaterów, czasem gdy postać przebiera się w trakcie rozdziału więcej niż jeden. Zmarnowany jest potencjał postaci jak Dany czy Tyrion; nie czekałam już z niecierpliwością na ich rozdziały. Jeden rozdział Jona poświęcony jest wyłącznie liczeniu zapasów sera i ziarna w piwnicach Muru (co równie dobrze oddałoby jedno zdanie: zapasy się wyczerpywały). Inny rozdział powtarza słowo w słowo dialog, który z innego POV przedstawiony był w "Uczcie dla Wron". Akcja wykracza poza ramy czasowe UdW, w związku z tym dostajemy parę rozdziałów z POV UdW, ale nie stanowią one żadnej całości, żadnej klamry dla powieści, miałam raczej wrażenie, że dorzucono je do książki, żeby dopełnić ją do umownej granicy 1000 stron a nie dlatego, że coś do ADwD wnoszą lub jakoś się z jej treścią wiążą. Wydarzenia nabierają wreszcie tempa na samym końcu książki, tylko po to, żeby Martin mógł przerwać rozdział w połowie dramatycznej sceny i kazać nam czekać kolejne 5, 10 a może i 15 lat na ciąg dalszy. A to jest według mnie kompletny brak szacunku dla czytelnika. I oczywiście można autora bronić, że tym tomem przygotowuje sobie grunt pod kolejne, ale nie zmienia to faktu, że skoro książka powstaje jako samodzielny produkt, to powinna mieć jakąś jakość i treść sama w sobie, a nie tylko w połączeniu z kolejnymi tomami, które może kiedyś zostaną napisane. Wbrew temu wszystkiemu co napisałam powyżej, ADwD nie jest złą książką. Jest to fantastyka na wysokim poziomie, tyle że nie jest to już jakość, do której nas Martin przyzwyczaił. Jeśli lubicie długie opisy fascynujących krain i nękanie bohaterów, aby pokazać nowe strony (i słabości) ich charakterów, to Taniec was nie zawiedzie. Jednak ja czytałam Martina dla tempa i zwrotów akcji oraz odwracania utartych w fantastyce schematów – tego mi w ADwD brakuje i w efekcie losy Westeros stały mi się już właściwie obojętne. Doczytam Pieśń na pewno do końca, ale dopiero wtedy, kiedy wszystkie tomy będą już wydane.